Kategoria: Publicystyka
Opublikowano: 29 luty 2012 Odsłony: 1442
Drukuj

 

Jakiś czas temu byłem w odwiedzinach w moim starym liceum. Akurat znajomy kapucyn prowadził katechezę na temat VII przykazania. Jak się okazało młódź miała poprawne poglądy na ten temat. W takim razie po co oklepywać temat i opowiadać, że nie możemy kraść, a jak można to kiedy... Ciekawsza, bo rzadko dyskutowana jest questia przestrzegania tego przykazania przez państwo.

Na wstępie do rozważań przywołam fragmenty katechizmu katolickiego na ten temat.

"Siódme przykazanie Boże "Nie kradnij" zakazuje niesprawiedliwego zabierania i posiadania wszelkiej cudzej własności, a także wszelkich niesprawiedliwości dotyczących własności naszych bliźnich."
O siódmym przykazaniu Bożym, pkt 1. [w:] Katechizm św. Piusa X. Vademecum katolika

 

"Własność innego człowieka można zabrać bez popełnienia grzechu, gdy właściciel wyraża na to zgodę, albo gdy jego sprzeciw jest niesłuszny. Człowiek zatem, który znajduje się w stanie ostatecznej potrzeby może zabrać czyjąś własność bez popełnienia grzechu, o ile bierze tylko tyle, ile jest absolutnie niezbędne do zaspokojenia tej ostatecznej potrzeby."
tamże, pkt 8.


Nauka katolicka otacza "świętością" własność. Nikt nie może jej zabrać i używać bez zgody właściciela. Nikt też nie może narzucić właścicielowi określonego rozporządzania własnością.

Przy tej okazji należy zauważyć jeszcze, że w doktrynie Kościoła występuje pojęcie "mniejszego zła". W sytuacji, gdy nie mamy możliwości zapobieżenia złu, staramy się zminimalizować jego oddziaływanie, nawet przez popełnienie czynu, który w normalnych warunkach skutkowałby grzechem. W tej sytuacji kierujemy się numerem przykazania, by określić, co jest mniejszym złem (ale nie zapominając o zdrowym rozsądku).

W takim razie gdzie państwo popełnia grzech przeciw VII przykazaniu Bożemu?

  1. Wysokie podatki. Podatki muszą być pokryciem koniecznych wydatków państwa, a więc i.a.: 1) utrzymanie dworu i administracji, 2) wojsko, 3) policję, 4) sądów, 5) dyplomacji i 6) poborców podatkowych. Ale kiedy wydatki budżetowe idą na emerytury, służbę zdrowia, pomoc społeczną, szkoły, bardzo szeroko rozumianą kulturę, to już przesada. Kiedyś dało się utrzymać państwo na bardzo dobrym poziomie a podatek dochodowy wynosił w najgorszych przypadkach 12,5% dochodów. A dzisiaj?
  2. Obowiązkowe świadczenia społeczne. To kolejny przykład naruszania prawa własności. Nawet państwo nie ma prawa nikogo zmusić do marnowania własnych pieniędzy na haracz dla tego czy innego przedsiębiorstwa. Poza tym co państwo może obchodzić moje prywatne życie, plany na emeryturę, czy jak, gdzie i za ile chcę lub nie chcę się leczyć?
  3. Zakaz posiadania broni bez pozwolenia. W tym przypadku państwo narusza swobodę korzystania z własności, ale co gorsze, staje się zabójcą, wystawiając bezbronnych już ludzi na żer mordercom. To jest zlecenie zabójstwa,w stanie niepełnej świadomości
  4. Reglamentacja działalności gospodarczej. Nikt nie ma prawa zabraniać zarabiania pieniędzy w uczciwy sposób. Jeżeli wymiana dóbr jest naturalną czynnością społeczną, to dlaczego państwo ma się temu przyglądać?
  5. Inflacja to nic innego jak niszczenie cudzej własności - wartości pieniądza.
  6. Rozdawnictwo państwowych pieniędzy. Jak już wspomniałem, janosikostwo jest zwykłą kradzieżą. Nie można pomagać cudzym ludziom na cudzy koszt. Jeżeli rząd chce to niech za własne pieniądze wspiera bezdomnych, bezrobotnych i innych, którym w życiu nie wyszło, lub mają potrzebę zrobienia interesu za cudze pieniądze. W dobroczynności chodzi przede wszystkim o gest własnego serca, a nie zmuszanie do pomocy.

Czy ktoś coś jeszcze doda?

 

| + - | RTL - LTR